Te zawody to już mocna tradycja w naszym kalendarzu, obojętnie czy w wersji majowej czy wrześniowej zawsze ktoś od nas tam jest. Tym razem był Mario, Arek i trochę Wojtek + jego szeroka ekipa z modelarni Zaleszany 🙂
Piątek 22 Września
Ok, powyżej powinno być „Środa, 20 Września” bo od jakiegoś czasu Wojtek i czasem Mario plus paru wariatów jadą do Pińczowa już w środę 'just for fun’, ale tym razem skupię się na standardowej części tematu, a nazwijmy to treningi przed zawodami niech opiszą fotki w galerii 🙂 .
Zatem, w piątek trochę po południu do ekipy, która wykorzystywała piątkowe okno pogodowe dołączył Arek wraz z Kamilem Stanem. Chłopaki wpadli prosto z Warszawy na zbocze i korzystając z okazji również chcieli potrenować. Modele poskładane albo w trakcie składania, a w międzyczasie poszła w ruch trochę większa maszyna i stało się to (uwaga, teksty +18! 😀 ):
Później już bez większych ekscesów, polataliśmy trochę z silnikiem, trochę z większą rozpiętością i tak aż do głębszego popołudnia. Dalej typowo – obiad w kwadransie, meldujemy się w szkole (znowu mogliśmy spać na sali gimnastycznej, a baletować na stołówce, jupiii 😀 ), robimy zakupy i „wymiana doświadczeń” leci w najlepsze. Późnym popołudniem dotarł Mario oraz ekipa z Kielc – Maciek i Karol, wieczór był taki jak miał być – pińczowsko-epicki, jak zawsze 🙂
Sobota 23 Września
Dawno takiej soboty nie było na zawodach. Pogoda iście barowa – zero wiatru, co trochę przelotny deszcz. Do 12:00 jeszcze może ktoś myślał o lataniu, ale potem było już jasne, że 'w kimono uderzyć można’ albo rozpocząć chmielową przygodę po raz kolejny 😀 . Młodzież jeszcze miała odrobinę weny i poszła na lotnisko trochę polatać, ale nie my stare dziady 😀 . Na zakończenie relacji z tego dnia można dodać, że do wieczornych wymian doświadczalnych dorzuciliśmy oglądanie co ciekawszych filmów lotniczo-modelarskich na YT dla pozostania w odpowiednim klimacie.
Niedziela 24 Września
Drugi dzień zawodów okazał się być odrobinę lepszy od pierwszego. Co prawda nie wiało prawie wcale, ale nie miało się też na deszcz. Było trochę czajenia się co i jak robimy, ale ostatecznie po 12:00 byliśmy na górce (tej większej) i do wylatania było 5 kolejek, jak zwykle z maxem 5 minut + ewentualne 50 pkt za lądowanie. Z naszego rdzennego teamu został tylko Arek i Mariusz, Wojtek musiał uciekać w sobotę rano do swoich spraw 😉 . Samo latanie wyglądało głównie jako próba utrzymania się w powietrzu jak najdłużej z lądowaniem daleko na dole + wycieczka krajo-błoto-znawcza w gratisie. Warto zaznaczyć, że kilku zawodników trafiło bardzo krótki warun, gdzie wylatali pełne 5 minut i mogli wylądować na górze, jak ludzie 😀 . Kto miał mniej szczęścia, miał więcej w nogach lub korzystał z tzw. samopomocy chłopskiej i liczył na podrzutkę modelu od innego zawodnika 🙂 .
Tuż po powrocie do bazy, zaczął padać deszcz. W tym czasie nastąpiło ogłoszenie wyników i rozdanie nagród. Zawody wygrał Kamil Koszyczek z modelarni Zaleszany (prowadzonej przez Wojtka), drugi był nasz stary druh – Rafał Połowniak, a trzeci Grzesiek Kunicki. Z naszego teamu Arek był czwarty, a Mariusz siódmy (zrobił tylko 2 loty). W juniorach wygrał Kamil Jaskowski przed Wojtkiem Kieliszkiem i Kubą Mokrzakiem.
Tym sposobem zawody w Pińczowie w edycji jesiennej przechodzą do historii, a my czekamy na przyszłoroczną edycję wiosenną z mam nadzieję lepszą aurą i jeszcze większą frekwencją 🙂
pisał Arek